Bitwa pod Waterloo

Opis pola bitwy
Napoleon Bonaparte
Przygotowane przez: David Paul Ohmer
Podpatrzone na: http://www.flickr.com
Pole tej właściwie najważniejszej bitwy Napoleona opisanej w tak wielu książkach nie było wcale zbyt rozległe ani pofałdowane. Po prostu łąki, pola i niewielkie zabudowania. Przez środek pola przebiega z południa na północ główna szosa z Genappe do Brukseli.

Leżą przy niej zabudowania farm La Belle Alliance, La Haye Sainte, Mont St. Jean i miejscowość Mont Saint Jean. Na wschód od szosy na południu pola leży miasteczko Placenoit, a na tej samej długości lecz bardziej ku północy farmy Papelotte, Smohain, Fischermont i La Haye. Na zachód od szosy brukselskiej leży zameczek Hougoumont i otaczający go park. Niedaleko Hougoumont (na zachód) biegnie druga szosa - z Nivelles. Krzyżuje się ona z drogą brukselską w Mont Saint Jean. Całe pole bitwy poprzecinane jest siecią mniejszych polnych dróg i dróżek.

Wojska angielskie zajmują pozycje na północy. Od Braine l'Alleud przez Mont Saint Jean do La Haye. Przyczółkami Anglików wysuniętymi naprzód są farmy La Haye Sainte i Papelotte oraz zameczek Hougoumont. Na prawym skrzydle na zachód od szosy w pierwszej linii ustawiły się brygady piechoty: gen. Adama, gen. Bynga, gen. Maitlanda, gen. C. Halketta, gen. Kielmannsegga i płk. Omptedy (od zachodu do wschodu). W dalszych szeregach ustawiła się piechota von Krusego, H. Halketta, i Du Plata oraz brygady kawalerii: gen. Somerseta, gen. Tripa, płk. Arentschilda (wszystkie te to dragoni i karabinierzy), gen. de Ghigny'ego, gen. von Merlena, gen. Granta i gen. Dörnberga (leccy dragoni i huzarzy). Na lewym skrzydle (na wschód od drogi) w kolejności od zachodu do wschodu ustawiły się brygady: gen. Lamberta, gen. Kempta, gen. Bylandta, gen. Packa, gen. Besta i gen. von Wincka oraz brygady kawalerii: gen. Vandeleura i gen. Viviana. W rejonie farmy Papelotte stała brygada ks. sasko-weimarskiego Bernarda. Farmy La Haye Sainte strzec mieli żołnierze pod dowództwem mjr. Baringa (2-gi i 5-ty batalion lekkiej piechoty KGL wsparty lekką kompanią z 5-ego batalionu pieszego). Całym prawym skrzydłem dowodził książę Oranski, lewym zaś gen. Picton.

Francuzi ustawili się na wysokości farmy La Belle-Alliance. Na lewym skrzydle na zachód od szosy stały dywizje: strzelców konnych gen. Pirégo, piechoty Hieronima Bonapartego, gen. Foy'a i gen. Bachelu (od zachodu do wschodu). Za nimi stała kawaleria gen. Kellermanna i gen. Guyota. W centrum na samej szosie brukselskiej i po jej obu stronach stał nieco cofnięty VI korpus piechoty gen. Lobau oraz Gwardia Cesarska. Pierwsze szeregi prawego skrzydła stanowiły dywizje gen. Allixa, gen. Donzelota, gen. Marcogneta i gen. Durrutte'a (od zachodu do wschodu). Nieco dalej na wschód znajdowała się dywizja jazdy gen. Jacquinota. W dalszych szeregach prawego skrzydła stał korpus kawalerii gen. Milhauda i kirasjerzy gen. Lefebvre-Desnouettesa. Dowództwo lewego skrzydła przypadło gen. Reille'owi, zaś prawego gen. D'Erlon. Jak widać pod Waterloo zabrakło części kawalerii i piechoty dowodzonych przez marszałka Grouchy'ego, który miał prowadzić pościg za Prusakami po bitwie pod Ligny. Gdy toczyła się decydująca batalia kampanii 1815 r. Grouchy walczył z częścią armii pruskiej pod Wavre, będąc przekonanym, że ma do czynienia z całą armią (korpusy Zietena i Bülowa dotarły w końcu pod Waterloo).

Obrona Hougoumont i walki kawalerii
Decydująca batalia kampanii 1815 r. rozpoczyna się około 11:30 gwałtownym ogniem baterii francuskich, nie przynoszącym jednak większych strat stronie przeciwnej. Pierwsze uderzenie skierowano na zameczek Hougoumont. Do szturmu pod wsparciem artylerii rusza 6-ta dywizja Hieronima Bonaparte, jednak dostając się pod silny ostrzał wycofuje się na wcześniejszą pozycję. Widząc to gen. Reille wysyła ją ponownie, lecz tym razem wspartą przez dywizję gen. Foy'a, która ma zapobiec koncentracji ognia angielskiego. Gdy obie dywizje znikają już w lasku otaczającym zameczek, artyleria angielska przenosi swój ogień na strzelców konnych Piré'go wmuszając ich do wycofania się na dalsze pozycje. Tymczasem po morderczych walkach wokół Hougoumont Francuzi docierają pod mury zamku i dowodzący obroną kpt. Macdonell z 2-ego regimentu gwardii (Coldstream) decyduje się zamknąć swych piechurów w zabudowaniach i bronić pozycji do ostatka. W koncu Francuzom udaje się powalić północną bramę zamku. Od razu zostają jednak "poczęstowani" salwą kilkunastu Anglików zza wrót. Wtedy Macdonell korzystając z oszołomienia atakujących wyprowadza szybki kontratak poza mury. Znów rozpoczyna się krwawa walka, zdobywanie drzewa po drzewie. Francuzi po pewnym czasie załamują się i zaczynają cofać. Poza laskiem pod ogniem baterii angielskich tracą wielu żołnierzy. W końcu ostatecznie ustępują spod zameczku nic nie zyskując, a osłabiając korpus Reille'a. Jest to pierwsze z serii niepowodzeń francuskich tego dnia.

Gdy kończyły się walki o Hougoumont na prawym skrzydle francuskim rozpoczęła się kanonada ustawionych tam 72-óch dział. Po 13:30 marsz. Ney wydaje fatalny rozkaz ruszenia do ataku wszystkich dywizja korpusu gen. d'Erlona w szyku kolumnowym. W czasie marszu szybko dostają się one pod ogień artyleryjski ponosząc duże straty. 4-ta dywizja gen. Durutte'a (najbardziej na prawo) zajmuje jednak Papelotte wypędzając stamtąd wojska ks. Bernarda Sasko-Weimarskiego. Następnie pada rozkaz podciągnięcia tam baterii 30 dział w celu wsparcia Durutte'a. Jednocześnie dywizja gen. Allixa i lewa brygada dywizji gen. Donzelota rzucają się do walki o farmę La Haye Sainte. Brygada z dywizji Donzelota zostaje jednak zmuszona do odwrotu przez ogień 95-ego regimentu szkockiego Rifles wyposażonego w nowoczesne sztucery (odegrał on też dużą rolę pod Quatre-Bras). Dywizja gen. Allixa powoli zdobywa zarośla wokół farmy i podchodzi pod mury.
Gdy wokół farmy La Haye Sainte toczą się walki dywizja gen. Marcogneta przepędza znękaną ogniem dział francuskich brygadę gen. hr. Bylandta, która rzuca się do bezwładnej ucieczki ku Mont Saint-Jean. Bylandt wraz z garścią zatrzymanych z odwrotu żołnierzy stara się jednak zapełnić lukę w szyku angielskim. Francuzi zbliżają się coraz bardziej do brygad gen. Kempta i gen. Packa, chociaż ogień karabinowy zdecydowanie spowalnia tempo ich marszu.

Anglicy organizują krótkie przeciwuderzenie, w którym ginie gen. Picton. Nie powstrzymuje ono jednak postępu Francuzów. W końcu dochodzi do starcia wręcz i brygady angielskie w ciężkich walkach utrzymują swe pozycje. Tymczasem Ney wysyła do La Haye Sainte kirasjerów z dywizji gen. Wathiera. Udaje im się przepędzić batalion brygady hanowerskiej gen. hr. Kielmannsegga z tyłów farmy. Wellington widząc swą stale pogarszającą się sytuację postanawia użyć swej ciężkiej jazdy. Brygady lorda Somerseta i Ponsonby'ego ruszają w celu zniszczenia "panoszącej się" wokół La Haye Sainte jazdy francuskiej i w drugim uderzeniu odparcia piechoty. Gwałtowny atak kawalerii gwardii dowodzony osobiście przez lorda Somerseta wypędza grupki kirasjerów spomiędzy czworoboków i zbliża się do lewej flanki dywizji gen. Wathiera, która obeszła już całe La Haye Sainte. 1-szy regiment Dragoon Guards i 2-gi regiment Life Guards spychają formację francuską na zachód od szosy brukselskiej, gdzie duża część kirasjerów wpada do małego jaru czy jamy zajętej przez strzelców 95-ego regimentu Rifles. Tam wszyscy zostają zakłóci lub zastrzeleni praktycznie bez walki. Reszta naciskana przez angielską gwardię przedziera się przez żywopłot niedaleko farmy i wydostaje się na flankę brygady Kempta, która natychmiast zastępuje im drogę. Zdezorientowani kirasjerzy Wathiera zaczynają w popłochu uciekać ponosząc jeszcze większe straty. Druga część brygady Somerseta złożona z regimentów 1-ego Life Guards i 1-ego Blues idzie śmiało na świeże ugrupowanie jazdy francuskiej, spychając je do tyłu. W chwili gdy 1-szy regiment Dragoon Guards i 2-gi regiment Life Guards uporały się z dywizją Wathiera do szarży rusza 2-ga brygada jazdy ciężkiej gen. Ponsonby'ego (1183 dragonów) w następującym szyku: centrum - regiment Inniskilling Dragoons, prawe skrzydło - 1-szy regiment dragonów królewskich Royals, lewe skrzydło - 2-gi regiment dragonów królewskich zwany popularnie Scots Greys. Wkrótce po monieciu własnych dywizji brygada ta uderza na korpus d'Erlona. Royals atakują 1-szą dywizję gen. Allixa i szybko łamią jej opór, zmuszając do cofania. Wkrótce lewe skrzydło korpusu d'Erlona rozpoczęło pełen odwrót. Scots Greys w tym samym czasie rozbijają dywizję gen. Marcogneta i z głośnym okrzykiem "Scotland forever!" rozpoczynają pościg. Teraz już brygada Ponsonby'ego pędzi przed sobą bezładną masę trzech dywizji korpusu d'Erlona (Allix, Donzelot, Marcognet). Uniesione zapałem brygady kawalerii angielskiej (ok. 2000 ludzi) kontynuują pościg zawzięcie galopując po własną śmierć. W swym zapale żołnierze po prostu zapomnieli, że mają przed sobą zaledwie część armii francuskiej i że tam naprzeciw czekają na nich całe dywizje kirasjerów, dragonów i lansjerów. W tym samym czasie po drugiej stronie szosy brukselskiej szarżują pozostałe regimenty kawalerii - Life Guards oraz Blues. Po drodze napotykają posuwającą się ku La Haye Sainte dywizję gen. barona Bachelu. Ta szybko formuje czworoboki i wsparta dwoma pobliskimi bateriami artylerii oraz szarżą świeżych szwadronów kirasjerów "plunęła" zabójczymi salwami prosto w twarz Anglików. Oba kawaleryjskie regimenty poniosły straty sięgające 40 % stanu pierwotnego i natychmiast zaczęły się wycofywać. Gdy pędzone przez kirasjerów Blues i Life Guards zbliżały się ku swym pozycjom dramat po drugiej stronie szosy dobiegał już końca.

Po zwycięskim odparciu piechoty francuskiej kawaleria Ponsonby'ego pędziła dalej. Nie niepokoiła jednak dywizji gen. Durutte'a w Papelotte, gdzie ta umacniała swe pozycje. Już kawalerzyści dopadli baterii francuskich i rąbią ich obsługę przejmując działa, gdy pada rozkaz Wellingtona, który zrozumiał swój błąd, o natychmiastowym odwrocie. Jest już jednak za późno. Gen. Lefebvre-Desnouettes wysyła 19 szwadronów wyborowej jazdy - 704-ech lansjerów gen. Calberta i 1267 strzelców konnych gen. Lallemanda - do kontruderzenia. Dragoni angielscy, którzy w galopie dawno stracili spoistość szyków zostają niespodziewanie zaatakowani i szybko okrążeni. Wyraźnie ujawnia się przewaga lancy nad szablą i kawaleria angielska w błyskawicznym tempie topnieje. Do tej pory ani Ponsonby, ani Somerset nie otrzymali wsparcia i ich sytuacja staje się coraz tragiczniejsza. Francuzi rozpoczynają ostateczną likwidację niedobitek dragonów Ponsonby'ego. Dopiero wtedy widząc klęskę swych kolegów gen. Vandeleur wraz z 4-tą brygadą lekkiej kawalerii (1180 ludzi) rusza w stronę ostrożnie omijając zajęte przez Francuzów Papelotte. Posuwający się ku pozycjom francuskim Vandeleur po minięciu tej farmy zostaje nagle zaatakowany na lewej flance przez konnych, którzy do tej pory biernie osłaniali tyły Durutte'a za Papelotte. Jak się okazało przeciwnikiem Vandeleura była 2-ga brygada lansjerów gen. barona Gobrechta składająca się z 3-ego i 4-ego pułku lansjerskiego (około 1400 ludzi). Vandeleur natychmiast rozkazuje zwrot, ale lansjerzy dopadają ich w czasie wykonywania manewru. Po dość krótkiej walce brygada Vandeleura była już w fatalnym stanie - zginęło bardzo wielu oficerów i żołnierzy. Wtedy do szarży rusza do tej pory bierny gen. Vivian. Jednak jego huzarska brygada dostaje się pod ostrzał do tego czasu milczącej artylerii francuskiej. 10ty i 18-ty regiment huzarów angielskich i 1-szy regiment huzarów niemieckich chcąc wydostać się spod ognia przyspieszają i zderzają się z wracającymi resztkami dragonów Ponsonby'ego. Był to już koniec bądź co bądź krótkiej szarży brygady gen. Viviana.

Efekt szarż angielskich był tragiczny dla obu stron. Całe prawe skrzydło napoleońskie zostało zdezorganizowane i dopiero po pewnym czasie udało się odtworzyć z rozproszonych rozbitków brygady i dywizje. Po drugiej stronie dwie najlepsze brygady kawalerii zostały właściwie zniszczone, a dwie następne poważnie przetrzebione. Lord Somerset został ranny, a gen. Ponsonby poległ. Wszystkie pozostałe przy życiu konie były kompletnie zmordowane. Wellingtonowi także z trudem udało się odtworzyć spoistość lewego skrzydła, a do tego większość jego kawalerii nie była zdolna do dalszej akcji.
Dalsze walki o Hougoumont i La Haye Sainte. Przybycie Prusaków.

W czasie gdy po wschodniej stronie szosy brukselskiej trwa zbieranie resztek oddziałów po obu walczących stronach, dowódca II-ego korpusu gen. Reille postanawia ruszyć na do tej pory niezdobyty Hougoumont. Swe działania zaczyna od gwałtownego i skutecznego przygotowania artyleryjskiego. Potem do ataku ruszają 6-ta dywizja Hieronima Bonaparte i 9-ta dywizja gen. Foy'a. gdy te docierają już do lasku i powoli "oczyszczają" go z piechoty angielskiej, w zameczku od ognia artyleryjskiego zaczyna palić się kaplica św. Sebastiana używana jako miejsce trzymania rannych. Wellington widząc pożary wnioskuje, że obrona długo się nie utrzyma i wysyła do Hougoumont 2-gi batalion 3-ego regimentu gwardii pieszej płk. Hopburna. W lasku trwają walki, a wsparci gwardzistami obrońcy radzą sobie całkiem dobrze. Tymczasem dywizja gen. Bachelu (także z korpusu Reille'a) zbliża się do La Haye Sainte. Ogień obrońców jednak znacznie zwalnia tempo marszu. Marsz. Ney wysyła do pomocy baronowi Bachelu pozbieraną już dywizję gen. Donzelota z korpusu d'Erlona. Żeby odwrócić uwagę Anglików przygotowuje natomiast atak ok. 40-stu szwadronów jazdy. Między 15:30 a 16:00 w czasie ciężkich walk o Hougoumont i La Haye Sainte Ney rozpoczyna wielką akcję kawalerii. Brygady Omptedy, Kielmannsegga, von Krusego i Halketta formują czworoboki i widząc nadciągającą nawałę spokojnie oczekują nadejścia przeciwnika. Rozpoczyna się kolejna mordercza walka. Kirasjerzy giną jeden z drugim, czworoboki czerwono umundurowanej piechoty mocno topnieją. W czasie walk kawalerii dywizje gen. Bachelu i gen. Donzelota ponawiają szturmy na La Haye Sainte niszcząc wszystkie oddziały wypadowe obrońców farmy. Atakują jednak bez skutku - La Haye Sainte trzyma się nadal. Po około godzinie zarówno piechota jak i kawaleria odstępują. W Hougoumont jednak nadal brzmią salwy. Trwa mordercza walka o każdy płot, każde drzewo i każdy krzak. Na razie pozycje obu armii prawie w ogóle się nie zmieniły, a czas gra na korzyść Anglików - w każdej chwili mogą nadejść Prusacy. Straty po obu stronach są mniej więcej równe. Napoleon jest wściekły na Ney'a za samowolny atak, który uznaje za błąd taktyczny z powodu braku wsparcia piechoty. Mimo to Napoleon wysyła gen. Flahauta z rozkazem do Kellermanna by ten atakował natychmiast. 11-ta dywizja gen. barona d'Hertiera (2 pułki dragonów i 2 pułki kirasjerów) oraz 12-ta dywizja gen. d'Hurbala (2 pułki kirasjerów i 2 karabinierów) wywruszają pierwsze. Potem bez rozkazu rusza ciężka jazda gwardii gen. Guyota, a za nią do nowej szarży rzuca się gen. Milhaud pociągając za sobą dywizję lekkiej jazdy gwardii gen. Lefebvre-Desnouettesa. Ney prowadzi do gigantycznej szarży około 15000 ludzi. Konnica wpada między czworoboki. Wellington wysyła do pomocy resztki kawalerii i przegrupowuje prawe skrzydło - na pierwszej linii ustawia brygadę płk. Du Plata do regionu zajmowanego przez brygady gen. Adama i płk. MItchella. W tym samym czasie przed frontem oddziału gen. Maitlanda (niedaleko na wschód od Adama)pojawia się jazda francuska. Po ciężkich walkach i skutecznych salwach z czworoboków szyk zostaje utrzymany, a wszystkie szarże kirasjerów odparte. Brygady francuskie gen. Bachelu i gen. Donzelota pomimo wszelkich oporów dalej szturmują La Haye Sainte. W końcu mjr. Baring (dowódca obrony farmy) wydaje rozkaz opuszczenia farmy. W czasie ucieczki okazuje się, że pozostało jedynie 42 z 365 obrońców. Francuzi wreszcie zdobywają farmę. Młody i zapalczywy książę Oranski wydaje rozkaz płk. Omptedzie by rozwinął swe szyki i w walce na bagnety odzyskał farmę. Ompteda rozumiejąc bezsensownośc rozkazu odmawia jego wykonania, w końcu jednak ulega przełożonemu i prowadzi do ataku 2 batalionu (5-ty i 8-my). Cały 8-my batalion niemiecki KGL zostaje jednak rozniesiony na pałaszach kirasjerów, a na jego czele ginie dzielny płk. Ompteda. Cudem ratuje się 5-ty batalion - formuje czworobok i z pomocą resztek jazdy gwardyjskiej wycofuje się do swoich. W chwilę potem książę Oranski zostaje ranny i zniesiony z pola bitwy. O 18:30 Francuzi, którzy odnieśli ogromne straty w walkach o niezdobyte Hougoumont odstępują. Dywizje gen. Bachelu i gen. Donzelota natomiast umacniają się w La Haye Sainte czekając na posiłki. Armia angielska jest w fatalnym stanie - pozostał zaledwie strzęp armii z godziny 11:00 rano. Kawaleria prawie nie istnieje (niektóre bataliony "zredukowano" do kilkunastu ludzi !). Na pierwszą linię Anglicy podciągają teraz stojącą dość daleko z tyłu dywizję gen. barona Chassé'go i 10-tą brygadę gen. Lamberta (pierwszą na prawe skrzydło, drugą na same centrum przy skrzyżowaniu dróg). Korpus Kellermanna mija tymczasem Hougoumont i rusza na czworoboki angielskiego prawego skrzydła. Lord Uxbridge (dowódca kawalerii ang.) rzuca do szarży 5-tą lekką brygadę huzarów gen. Granta i ściąga z rejonu Mont Saint Jean brygadę niderlandzkich karabinierów gen. Tripa. Karabinierzy ci ruszyli do walki bez przekonania co francuscy kirasjerzy od razu wykorzystują skutecznie przepędzając brygadę aż do Mont Saint Jean (straciła ona około 1/4 stanu). Niemal natychmiast po klęsce karabinierów lord Uxbridge rzuca do walki brygadę płk. Estorffa. Jednak i ta zostaje wgnieciona w ziemię przez pędzących kirasjerów i pierzcha w popłochu. Ney widząc, że już cała piechota i kawaleria Wellingtona zaangażowana jest w walki, postanawia wysłać na pomoc bez przerwy szarżującej jeździe cesarskiej piechotę. Kiedy piechota francuska osiąga linie angielskie, kirasjerzy Kellermanna są już za drogą z Mont Saint Jean do Nivelles i dobierają się do szybko sformowanych czworoboków płk. du Plata. Wellington widząc to rozkazuje gen. Adamowi (brygada lekkiej piechoty) wesprzeć brygadę du Plata kilkoma kompaniami.

W czasie gdy między La Belle Alliance, a Waterloo trwają walki IV korpus pruski pod wodzą hrabiego Bülowa von Dennevitz maszeruje niezmordowanie w kierunku skąd dobiegają strzały. Bülow dysponuje czterema brygadami piechoty w sile 25381 ludzi i trzema brygadami jazdy pod wodzą gen. księcia Wilhelma Pruskiego, liczącymi 3081 szabel. Artylerzyści pruscy wiodą ze sobą 88 dział w większości sześciofuntowych i trochę dwunastofuntowych. Skład IV-ego korpusu Bülowa przedstawiał się następująco: 13-sta brygada (gen. von Hache) - 10 pułk piechoty, 2-gi i 3-ci pułk landwery z Neumark; 14 brygada (gen. von Ryssel) - 1-szy i 2-gi pułk landwery pomorskiej, 11-sty pułk piechoty; 5-sta brygada (gen. von Losthin) - 3-ci i 4-ty pułk landwery śląskiej, 18-sty pułk piechoty; 16-sta brygada (płk. von Hiller) - 1-szy i 2-gi pułk landwery śląskiej, 15-sty pułk piechoty. Już o 17:00 Bülow pojawia się niedaleko PLacenoit. Gdy tylko oddziały Bülowa znalazły się na skraju Lasu Paryskiego (na wschód od początkowych pozycji Francuzów) rozpoczęły ostrzeliwać pobliskie dywizje gen. Domona i gen. barona Subervie. Gdy tylko te dywizje kawalerii ruszają do ataku Napoleon przysyła im do wsparcia VI korpuys gen. Lobau. Siły Prusaków jednak z czasem rosną i w końcu osiągają trzykrotność korpusu Lobau'a. W takiej sytuacji korpus francuski zostaje zmuszony do wycofania się z Placenoit.

Napoleon pragnął jak najdłużej utrzymywać Bülowa w walce by móc ostatecznie rozbić oddziały Wellingtona. Na rozkaz Cesarza rusza do walki młoda gwardia gen. Duhesme'a (4500 ludzi). W miasteczku rozgrywają się okrutne walki i w koncu gwardziści wypierają wroga. Bülow jest jednak uparty, a w odwodzie miał jeszcze wielu ludzi. Wdziera się więc ponownie do Placenoit umiejętnie wykorzystując swą przewagę artylerii. Napoleon przygotowuje jednak kolejny atak złożony z 11 batalionów gwardii, które ruszają w dwóch kolumnach dowodzonych przez gen. Maranda i gen. Peleta. Obie kolumny w morderczym ataku wypierają Prusaków z zajętej miejscowości i po 20 minutach odrzucają ich na 600 m od zabudowan. Wtedy do akcji wkraczają gen. Lobau i młoda gwardia Duhesme'a. Wspólnie odzrucają pobitego Bülowa. Prusacy Bülowa byli pokonani a Placenoit w rękach Francuzów. Napoleon podjął decyzję o użyciu gwardii przeciw Wellingtonowi. Była godzina 19:00 i bitwa wkraczała w swoją decydującą fazę.

Atak Gwardii Cesarskiej. Klęska Francuzów (19:30-22:00)
Około 19:30 ostateczny atak Napoleona jest już przygotowany. W czasie gdy korpusy gwardyjskie poruszają się wzdłuż szosy, Wellington gorączkowo szykuje obronę mającą na celu wytrwanie jak najdłużej do przybycia Prusaków. Tymczasem pruski korpus Zietena jest już bardzo blisko Papelotte. Poinformowany przez angielskiego gońca (ppłk. Freemantle) dowódca kawalerii pruskiej gen. von Röder natychmist rozwija swe brygady do ataku. Gen. von Treskow prowadzi 2-gi i 5-ty pułk ułanów na Papelotte, a ppłk. von Lützow wraz z 6-tym pułkiem ułanów, 1-szym i 2-gim pułkiem landwery z Kurmark, 1-szym pułkiem landwery westfalskiej oraz 1-szym pułk huzarów śląskich rusza na jazdę francuską. Obie brygady kawaleryjskie nawiązują bój z Francuzami w Papelotte i dywizją kawalerii gen. barona Jacquinota. Zaraz za konnicą pruską ukazuje się 1-sza brygada piechoty gen. von Steinmetza. Wellington pewny teraz o swe lewe skrzydło zajmuje się umacnianiem prawego - przegrupowuje tam większość oddziałów i wzmacnia je rezerwowymi bateriami. Plan ataku Napoleona przedstawia się następująco: Gwardia zaatakuje w dwóch kolumnach prawe skrzydło, a korpusy Reille'a i d'Erlona ściągną na siebie ogień artyleryjski i zwiążą przeciwnika na swoich kierunkach. Napoleon nadal wierzy, że zaraz za plecami Zietena zjawi się marsz. Grouchy, co pozwoli zniszczyć także tą armię (w rzeczywistości Grouchy obecnie był w okolicach Wavre). Około 20:00 w okolicach La Belle Alliance pozostają jedynie 3 bataliony. W czasie marszu Gwardii trwają intensywne walki na innych kierunkach. O Hougoumont ponownie walczą dywizje gen. Bachelu, gen. Foy'a i Hieronima Bonaparte wsparte kawalerią gen. Piré'go i artylerią. Na prawym skrzydle Francuzów dywizja gen. Donzelota wsparta kilkoma działami z La Haye Sainte walczy z brygadami angielskimi z dywizji gen. Kempta. Około 400 metrów przed La Haye Sainte Napoleon przekazuje dowodzenie Ney'owi i żegna swych weteranów ze zdjętym kapeluszem przy okrzykach "Vive l'empereur!". Sam cesarz zostaje z jednym batalionem przy drodze. Ney początkowo prowadzi gwardzistów na północy-zachód, lecz pod wpływem ognia zmienia kierunek na bardziej północny na brygady gen. Maitlanda i gen. Adama. Najprawdopodobniej wskutek zdrady kapitana francuskich karabinierów Anglicy przygotowali straszliwe powitanie - plunęło pociskami naraz kilka baterii i salwy oddała piechota. Gwardia od samego ognia ponosi duże straty (Ney utracił piątego z kolei konia), a do tego jeszcze brygada gen. Maitlanda na rozkaz Wellingtona rusza do kontrataku w szyku czteroszeregowym. Całe natarcie Gwardii zwalnia, aż wreszcie zatrzymuje się. Wtedy Wellington rzuca do ataku ukryty 1-szy batalion 52-ego regimentu Oxfordshire, który podrywa się z ziemi i oddaje błyskawiczną salwę. Potem formując 4 szeregi odbiega trochę do tyłu i na południe, po czym uderza na flankę Gwardii (trzeba wiedzieć, że ten batalion leżał w czasie ataku Gwardii ukryty po jej lewej flance udając martwych - taktyka wypróbowana w Hiszpanii). Następnie jak spod ziemi ukazują się 1-szy batalion 71-ego regimentu lekkiego Glasgow Highland (pod ppłk. Reynellem) i 2 bataliony 95-ego regimentu Rifles (mjr. Narcott i mjr. Ross). Nagły ogień setek karabinów i sztucerów wstrząsa gwardzistami i pomimo nawoływań Ney'a nie mogą ruszyć się z miejsca. Natychmiast w sukurs Francuzom przybywają kirasjerzy i dragoni, którzy po walkach nie zdołają rozpędzić natrętnych Anglików. Tymczasem lewe skrzydło angielskie ulega przewadze piechoty i powoli przestaje istnieć. Brygady martwego już Omptedy, Kielmannsegga i von Krusego rozpoczynają paniczny odwrót. Jedynie na odcinku Maitlanda, Bynga i Adama ważą się losy bitwy. 52-gi regiment atakuje Gwardię praktycznie bez przerwy. Jego działalność zostaje jednak "ukrócona" przez nagły atak kirasjerów i dopiero interwencja 23-ego regimentu lekkich dragonów angielskich ratuje sytuację oxfordczyków i pozwala odpędzić kawalerię francuską.
Wtedy wzdłuż lewego skrzydła francuskiego przebiego fatalny i dość bezpodstawny okrzyk "La Garde recule!" ("Gwardia ustępuje!"). Piechota obezwładniona tą wieścią powoli wpada w panikę spoglądając na wolno cofających się gwardzistów. Anglicy i Prusacy zaczynają wypierać Francuzów i w końcu dochodzi do odwrotu. Wiele batalionów francuskich cofa się ku szosie brukselskiej, część w panice ucieka wpadając na szwadrony kawalerii i spychając je ku La Belle Alliance.

W Placenoit trwają jeszcze walki. Gen. Lobau trzyma się mocno. Obok szosy brukselskiej na stojący czworobok gwardii wpadają angielscy huzarzy 10-ego regimentu, zostają jednak szybko wykłuci bagnetami gwardzistów. Ostatni Francuzi opuszczają już La Haye Sainte, artyleria zaczyna odchodzić od dział i uciekać w tył. Armia angielska szybko posuwa się do przodu. W rejonie La Belle Alliance napotykają czworobok 1-ego batalionu 1-ego pułku strzelców pieszych Gwardii gen. Cambronne'a. Otoczony ze wszystkich stron czworobok zostaje wezwany do kapitulacji. Wtedy padają sławne słowa, co do których autora i dokładnej treści nie ma pewności: "Gwardia umiera, ale się nie poddaje! A gówno!" (Krótką polemikę na temat tych słów przedstawia Waldemar Łysiak w książce "Empirowy pasjans"). W chwilę potem Cambronne pada trafiony kulą, a czworobok zostaje rozniesiony na strzępy. Wkrótce potem pęka obrona Placenoit i Prusacy wpadają do La Belle Alliance. Tutaj właśnie Blücher i Wellington spotykają się uściskują sobie ręce wśród wiwatów armii. W tym czasie Francuzi są już w szybkim odwrocie ku Francji, a kawaleria pruska depcze im po piętach.

Napoleon dojechał konno do Genappe, potem zaś przesiadł się w karetę, którą dojechał do granicy. Snuł plany nowej kampanii mającej ocalić Cesarstwo.

Wellington koło 23:00 powrócił do Waterloo do karczmy, gdzie umierał właśnie ppłk Alexander Gordon. Napisał jeszcze dwa listy: do Ludwika XVIII powiadamiający o wygranej i do hr. Bathursta raport z bitwy (sekretarz Departamentu Wojny I.K.M). Rano wysłał z nimi swego adiutanta mjr. Henry'ego Percy.

Artykuł dzięki uprzejmości: http://www.sciagi.biz
Przygotowane przez: Przemek
2007-03-15 07:26:14