Zamieszki w krajach arabskich - 18 lutego 2011

'''Po Tunezji i Egipcie, w kolejnych krajach arabskich pojawiły się zamieszki. Demonstrujący domagają się zmian, w tym obalenia przywódców, uważanych za autorytarnych..

Bahrajn


Żołnierze otworzyli ogień do demonstrantów. Co najmniej jedna osoba zginęła, a 50 zostało rannych. W Manamie rozmieszczono czołgi i wozy pancerne, a w powietrzu latały helikoptery. Plac Perłowy w Manamie, na którym doszło do walk został otoczony zasiekami z drutu kolczastego.

Szejk Issa Qassem, jeden z najważniejszych szyickich duchownych w Bahrajnie, powiedział, że policja dokonała dzień wcześniej masakry na demonstrantach. Wówczas pojazdy opancerzone zajęły centrum stolicy Bahrajnu, Manamy. Policja zaatakowała w nocy improwizowane obozowisko zwolenników reform, gdy ci ułożyli się do snu, zabijając pięć osób i raniąc ok. 230 innych. Zaatakowani zostali także lekarze obecni na miejscu. W kraju wprowadzono stan wyjątkowy.

Początkowo, demonstranci domagali się jedynie wprowadzenia konstytucyjnej monarchii, jednak w wyniku represji nastąpiła eskalacja ich żądań. Domagają się teraz abdykacji królewskiej rodziny. Od 14 lutego w tym kraju zginęło osiem osób.

Społeczeństwo niezadowolone jest z rządów króla Hamada ibn Isa Al-Chalifa. Król w obawie przed protestami postanowił 11 lutego wypłacić każdej bahrajńskiej rodzinie 1000 dinarów (2650 USD) z okazji 10. rocznicy konstytucji. Mimo tego, demonstranci żądają demokratycznych reform.

Irak


Coraz niespokojniej w Iraku. Pierwsze wystąpienia miały miejsce tam 12 lutego. Dziś ok. 1000 ludzi zablokowało most w Basrze. Społeczeństwo domaga się wyższych rent i emerytur oraz poprawy warunków bytowych i zmniejszenia bezrobocia. Manifestanci domagają się też, żeby dochody z ropy naftowej trafiały do narodu, a nie do skorumpowanych urzędników.

Póki co Irakijczycy deklarują pokojowe manifestacje i chcą ustąpienia gubernatora prowincji.

Jemen



Trzech demonstrantów zostało zastrzelonych w trakcie wymiany ognia między demonstrantami i siłami bezpieczeństwa w Adenie. Kolejne dwie osoby zostały zabite, a 27 zostało rannych w Taizz.

Od początku wystąpień w Jemenie, czyli od 27 stycznia, zginęło tam łącznie 17 osób.

Autorytarny prezydent Ali Abdullah Salih, rządzi Jemenem już 32 lata. Już 2 lutego wygłosił w jemeńskim parlamencie oświadczenie, w którym stwierdził, że nie będzie ubiegać się o reelekcję w 2013 roku i wycofa się z planów zmian w konstytucji, które miały mu umożliwić rządy przez kolejne dwie 10-letnie kadencje. Mimo to Jemeńczycy domagają się jego ustąpienia podobnie jak to miało miejsce w Tunezji i Egipcie.

Libia


Tysiące ludzi zgromadziło się w Bengazi. Demonstranci spalili tam kilka posterunków policji, budynków rządowych oraz zajęli siedzibę państwowej telewizji. Doszło do buntu w miejscowym więzieniu z którego zbiegło około 1000 osadzonych. Czterech zastrzelono, 150 złapano. W niektórych miastach zorganizowano wiece poparcia dla Kadafiego.

Odbywały się pogrzeby po wczorajszym krwawo stłumionym Dniu Gniewu. Do tej pory w Libii zginęły 84 osoby.

Egipt a Facebook


Egipska Rada Wojskowa doceniła propagandową siłę Facebooka i uruchomiła arabskojęzyczną stronę w tym serwisie. W ciągu 24 godzin, strona ma już 75 tys. znajomych na Facebooku.

Jak na razie, na wallu strony są tylko dwa posty, podkreślające wagę ruchu protestów z 25 stycznia i rolę armii w gwarantowaniu przebiegu reform. Pod wątkami pojawiło się już 4,5 tys. komentarzy. Większość wzywa do okazania zaufania armii i „wspólnej pracy na rzecz dobra Egiptu”.

Pracownik firmy Google, który nawoływał do protestów przeciw Mubarakowi na swojej stronie Facebooka, również wzywa do posłuszeństwa wobec armii. Podczas rewolucji Facebook był blokowany.

Tymczasem egipskie Ministerstwo Zdrowia podało, że podczas tamtejszej rewolucji, życie straciło 365 osób, a 5500 zostało rannych. Skutkiem rewolucji było ustąpienie 11 lutego Hosni Mubaraka.

Pozbawieni władzy dyktatorzy borykają się z poważnymi kłopotami zdrowotnymi. Obalony Mubarak wylądował w szpitalu i obecnie znajduje się w śpiączce. Natomiast były prezydent Tunezji Zine al-Abidine Ben Ali, który ustąpił 14 stycznia znajduje się w bardzo poważnym stanie w szpitalu w Arabii Saudyjskiej.

Obecne wydarzenia w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie, komentatorzy nazywają przełamaniem strachu i arabską Wiosną Ludów. Sytuacja porównywana jest nawet do transformacji w Europie po 1989 roku. Podłoże protestów społecznych w krajach arabskich jest takie samo - kraje te znajdują się na początku drugiej dekady XXI wieku w podobnej sytuacji społeczno-ekonomicznej.

Przeczytaj poprzedni
oraz kolejny raport


Źródła


  • Strzały w Bahrajnie. Czołgi zmierzają do stolicy - tvn24.pl - 18 lutego 2011
  • Chcą wyższych rent, emerytur i poprawy życia - konflikty.wp.pl - 18 lutego 2011


Autorzy, Źródło: Wikinews na licencji CC-BY 2.5
2011-02-18 00:00:00