Egipt: tysiące ludzi domagają się ustąpienia prezydenta

Dziesiątki tysięcy ludzi manifestują w Egipcie przeciwko prezydentowi. Piątek okrzykniętodniem odejścia''.

Na Placu Wyzwolenia (Tahrir) znów stoją nieprzebrane tłumy. Na wejściach na plac stoi kilka punktów na których sprawdzane są osoby pod kątem prowokatorów. Dziś znów chrześcijanie chronili modlących się muzułmanów tworząc łańcuch wokół nich. Na placu Tahrir od dwóch dni nie było takich tłumów o tej porze. Ludzie napływają falami, mimo zagrożenia bezpieczeństwa wygląda na to, że przestali się bać.

Główna demonstracja pożegnania Mubaraka ma rozpocząć się wieczorem już teraz tłumy ludzi zmierzają ku placu Tahrir w Kairze, by wziąć udział w dzisiejszych protestach.

Egipskie wojsko otrzymało rozkaz pomagania zagranicznym dziennikarzom. Wczoraj bowiem zatrzymano m.in. reporterów TVP, natomiast grecki dziennikarz został pchnięty nożem. Reporterzy bez Granic podali, że co najmniej 60 dziennikarzy zostało zaatakowanych w Kairze od początku protestów w Egipcie, natomiast 57 zatrzymano podczas wykonywania pracy.
Ten pierwszy bilans nie jest bynajmniej ostateczny ani pełny, bo lista incydentów stale rośnie - napisała organizacja w komunikacie.

Minister obrony Egiptu Mohammed Husejn Tantawi, przemówił dziś do ludu, by zaprzestali protestów, gdyż Mubarak obiecał, iż wycofa się z życia politycznego. Ludzie, wystarczy. Ten człowiek nie będzie więcej kandydował - powiedział minister.

Nieformalny lider opozycji Mohamed ElBaradei poinformował, iż rozważa start we wrześniowych wyborach. Jeśli naród egipski będzie chciał bym kontynuował proces przemian, to nie zawiodę go - powiedział pokojowy noblista z 2005.

Wieczorem skrócono o 120 minut godzinę policyjną. Teraz obowiązuje od 19, a kończy o 6 rano miejscowego czasu.

Wczoraj na głównym placu Kairu dochodziło do starć między zwolennikami i przeciwnikami prezydenta Hosni Mubaraka. Walczące grupy obrzucały się także butelkami z benzyną i kamieniami. Do tej pory od rozpoczęcia egipskiej rewolucji zginęło ponad 300 osób.'''

Zwolennicy prezydenta Egiptu Hosni Mubaraka powrócili w czwartek na plac Tahrir uzbrojeni w noże i kije. Tłum przeszedł z dzielnicy Giza na plac Tahrir (placu Wyzwolenia) po drugiej stronie Nilu.

Według najnowszych danych ministerstwa zdrowia Egiptu w wczorajszych starciach na placu Tahrir zginęło 12 osób. Walczący byli oddzielani przez wojsko, za pomocą czołgów. Pierwsze walki między obozami zwolenników i przeciwników prezydenta wybuchły 2 lutego.
„Ludzie, wystarczy. Ten człowiek nie będzie więcej kandydował”
Wiceprezydent Egiptu Omar Suleiman w wygłoszonym orędziu potwierdził, że zarówno Hosni Mubarak, jak i jego syn Gamal, nie wezmą udziału w przyszłych wyborach prezydenckich. Mubarak ogłosił 1 lutego po Marszu Milionów, że nie będzie ubiegał się o kolejną kadencję w wyborach prezydenckich zaplanowanych na wrzesień 2011.

Omar Suleiman zapowiedział reformy, zmianę konstytucji i podjęcie rozmów z opozycją. Zaapelował do demonstrantów o powrót do domów, jako że ich żądania zostały już spełnione. Sam prezydent, stwierdził, że jest bardzo nieszczęśliwy z powodu wybuchu przemocy i walk między Egipcjanami. Powiedział ponadto, że ma już dość i chciałby odejść z urzędu, jednak nie może tego zrobić, ponieważ obawia się, że kraj może pogrążyć się w chaosie.

W Egipcie dochodzi do regularnych rabunków. Dochodzi do plądrowania i podpaleń. Na przedmieściu Kairu w ogniu stanął hipermarket pełen klientów. Ludzie uciekali rozbijając okna. Uzbrojone grupy szabrowników grasują w egipskich miastach.

Natomiast ONZ rozpoczęła ewakuację swoich pracowników i ich rodzin w Egipcie. Łącznie to prawie 300 osób.

Na wydarzenia w Egipcie bardzo duży wpływ ma wspomniana tunezyjska rewolucja, a podłoże protestów społecznych w krajach arabskich jest takie samo - kraje te znajdują się na początku drugiej dekady XXI wieku w podobnej sytuacji społeczno-ekonomicznej. Około 40% ponad 80-milionowej populacji Egiptu żyje za mniej niż 2 USD dziennie. Do wystąpień dochodzi także w innych krajach Afryki Północnej. Do podobnych jak w Tunezji antyrządowych wystąpień, choć na mniejszą skalę, doszło w styczniu 2011 również w Algierii, Jordanii i Jemenie, a także Mauretanii, Maroku, Sudanie, Omanie i Arabii Saudyjskiej.

Obecne wydarzenia w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie, komentatorzy nazywają przełamaniem strachu, i arabską Wiosną Ludów. Sytuacja porównywana jest nawet do transformacji w Europie po 1989 roku.

Zobacz też


  • Egipt: starcia między zwolennikami i przeciwnikami Mubaraka, 3 lutego 2011
  • Egipt: piąty dzień zamieszek, dziesiątki zabitych, 29 stycznia 2011
  • Egipt: demonstranci szturmowali ministerstwo; wojsko na ulicach, 28 stycznia 2011
  • Jemen: demonstracje w stolicy kraju, 28 stycznia 2011
  • Masowe antyrządowe wystąpienia w Egipcie, 27 stycznia 2011
  • Zamieszki w krajach Afryki Północnej - przebieg wydarzeń, 22 stycznia 2011
  • Zamieszki w Tunezji: są ofiary śmiertelne, prezydent uciekł z kraju, 15 stycznia 2011

Źródła

  • Egypt's 'final push' protests begin - Al Jazeera - 4 lutego 2011
  • "Ludzie, wystarczy. Ten człowiek nie będzie więcej kandydował" - tvn24.pl - 4 lutego 2011


Autorzy, Źródło: Wikinews na licencji CC-BY 2.5
2011-02-04 00:00:00