
Źródło: http://www.flickr.com
Stój!
Już szklane, łzawe rosy poranka
Odkryły przed tobą prawdę.
Spowolniły palce
Już rwące się, by zakręcić
Kołem losu, a nuż
Tym razem by się udało?
Ale to był wstrząs
Blask słońca przez szybę
Niedzielnym porankiem w pościel
Haha! Czy to już spokój?
Kto wie? W tej zniewieściałości
Ciągłych, a tak różnych ruchów
Zastanowiłeś się może
Co robisz za swymi plecami?
To wygląda na wyrywanie szczebli
Tej ich drabiny
I choć wiesz, że różnie stali
Ona pięła się w gorę, a jego nie widziałeś...
Głosem zwątpienia chmur jesiennych
Zacząłeś ściągać ją na dół
Czy to dobre, kogo ranisz?
Nie pomyślałeś, że huk jej może być wielki
I niekoniecznie w twoje ramiona?
__________________________
Wiersz "Trójkąt drabiniasty" - Konstantyn
Już szklane, łzawe rosy poranka
Odkryły przed tobą prawdę.
Spowolniły palce
Już rwące się, by zakręcić
Kołem losu, a nuż
Tym razem by się udało?
Ale to był wstrząs
Blask słońca przez szybę
Niedzielnym porankiem w pościel
Haha! Czy to już spokój?
Kto wie? W tej zniewieściałości
Ciągłych, a tak różnych ruchów
Zastanowiłeś się może
Co robisz za swymi plecami?
To wygląda na wyrywanie szczebli
Tej ich drabiny
I choć wiesz, że różnie stali
Ona pięła się w gorę, a jego nie widziałeś...
Głosem zwątpienia chmur jesiennych
Zacząłeś ściągać ją na dół
Czy to dobre, kogo ranisz?
Nie pomyślałeś, że huk jej może być wielki
I niekoniecznie w twoje ramiona?
__________________________
Wiersz "Trójkąt drabiniasty" - Konstantyn
Artykuł pochodzi z: Trójkąt drabiniasty
2007-03-10 16:00:20



