|
Wpisał: Konstantyn
|
|
Dziękuję Ci za to wszystko Ty w swej nieskończonej miłości Wezwałeś mnie z krańców ciemności Dałeś siłę i moc Swego Imienia Bym, głosząc Je, zginał kolana Broń wytrącał z rąk Sypał popiół na głowy.
Teraz idę dalej Chwalę wszystko wokół A w tym Ciebie Bo wszystko, co mnie otacza co stopami, dłońmi dotykam Czuję, śnię, widzę Co sprawia mi radość i smutek Z Twej wielkiej dobroci Za darmo zostało dane Wszystko obmyślone przez Ciebie
A mogłeś być sam sobie Niewidocznością swoją upajać się I potęgą zachwycać Ale ta pustka i Ciebie bolała Swą niewypowiedzianą nicością Ale nadzieja była i się tliła I wtedy mnie powołałeś Wyciągnięta ręka użyła mocy Sam wiedziałeś, po co to wszystko...
Postawiłeś mnie niby samego Niby z zawiązanymi oczyma Ale sam trzymałeś rękę moją Rękami innych z mej drogi Naraz sam oświeciłeś wszystko Pomogłeś zdjąć opaskę z oczu I uwierzyłem...
Dziękuję za to Umacniaj mnie Chcę wołać na pustyni, w Niniwie...
|