| Kreta |
|
|
|
| Wpisał: Tomasz Umerle | ||||||||
|
Strona 2 z 2 "(...)Kreta, wyspa śród morskiej rzucona otchłani, Żyzna, pełna uroków - a siedzą tam na niéj Roje luda, a liczy dziewięćdziesiąt grodów. Moc tam różnego szczepu i mowy narodów. Są Achaje, Kydony, Dory bujnogrzywe, Pelazgi, toż Kreteńcy, tubylcy właściwe. Na wyspie jest gród Knosos, wielki i stołeczny, Gdzie lat dziewiątek władał Minos, druh serdeczny Zeusowy(...)" (Homer, Pieśń Dziewiętnasta) Dziś może nieco jej historyczna rola jest zapomniana. Ciągle urokliwa - pagórkowata podłużna wysepka o długości około 200 km: oblewają ją wody pięknego Morza Egejskiego. Wciąż odwiedzają ją tysiące turystów, podziwiając jej wspaniałe zabytki. Może więc warto odświeżyć w ich pamięci historię wyspy, która dała początek Europie. Legenda mówi, że to właśnie na Krecie urodził się Dzeus, który uprowadził Europę i właśnie na Krecie ją zostawił. Jeszcze dziś możemy zobaczyć na wyspie grotę, gdzie mały Dzeus mieszkał (później dopowiem jeszcze o niej parę słów). Jeszcze w okresie neolitu Kreta była słabo zaludniona. Jednak III tysiąclecie przyniosło w jej sytuacji znaczne zmiany. Oto Kreta zostaje zasiedlona przez nieznanych nam bliżej przybyszów. Najprawdopodobniej przybyli oni z Azji Mniejszej (może byli to Hetyci?). Z pewnością wiedzielibyśmy o nich znacznie więcej, gdyby pismo, jakim się Kreteńczycy posługiwali, zwane pismem linearnym A (pisane na tabliczkach glinianych), nie pozostawało ciągle jedną wielką zagadką. Pozostaje nadzieja, w końcu niezupełnie złudna, że dowiemy się kiedyś czegoś więcej o przynależności etnicznej mieszkańców kolebki Europy (tak pięknym przydomkiem nazywać Kretę możemy). Do tego, co już o niej wiemy przyczynił się w znaczny sposób angielski archeolog - Arthur Evans. To on podzielił historię Krety na dziewięć okresów, które później pogrupował w trzech większych fazach; system ten stosowany jest do dziś, choć chronologia uległa modyfikacjom. To on i jego kontynuatorzy odsłonili przed nami tajemnice starożytnej Krety; budowle; domy miejskie, wille wiejskie, a przede wszystkim pałace. Tak, pałace są tym, co niepowtarzalne w kreteńskiej kulturze. Najsławniejszy to oczywiście ten pałac knossyjski. Wchodzi się do niego po wielkich schodach, a jego wnętrze to jakby "labirynt, ale taki oswojony, z którego można się wydostać"**. Gdy zagłębimy się w knossyjskim pałacu, znajdziemy z pewnością tron Minosa (legendarny kreteński władca - stąd "cywilizacja minojska", którego to terminu możemy używać zamiennie z "cywilizacją (kulturą) kreteńską") o kolorze alabastru, niektórzy mówią, że to "najstarsze krzesło Europy", co nie jest z pewnością prawdą, ale owych krzeseł w starożytności z pewnością wiele nie było: wygodniej było stać, kucać, czy leżeć. Ważne jest też to, co znajdowało się pod pałacem, a były to nieprzebrane zasoby żywności; zboża, oliwy, wina - kilka tysięcy ludzi mogło się tym wszystkim wyżywić. Nie był więc pałac w kulturze kreteńskiej tylko siedzibą władcy, ale też i spichrzem miasta, centrum życia politycznego, gospodarczego i religijnego. Pałac w Knossos pełnił szególną rolę na Krecie; tam rezydował król, który władał całą wyspą: pewnie na Krecie nie doszło do rozbicia politycznego tak charakterystycznego choćby już dla Greków kontynentalnych. Od owych, tak często wspominanych, pałaców fazy dziejów Krety mają swe nazwy. Pierwsza z nich to faza tzw. pierwszych pałaców - 2200-1800/1700. Załamanie się tej kultury spowodowane było najprawdopodobniej wielką naturalną katastrofą. Być może była to erupcja wulkanu Thera (Santoryn), bo dzisiejsze badania dendrochronologiczne wskazują na to, że takowa miała miejsce około roku 1628*. Jednak pałace po tej katastrofie zostały odbudowane. Były jeszcze wspanialsze. Sczyt kultury minojskiej to XVII-XV wiek. Jej upadek spowodowała kolejna klęska, którą datuje się na okolice roku 1450 p.n.e.. Czy była to znów Thera? Czy odezwała się tak prędko? Naprawdę trudno tu wyrokować***. Załamanie i upadek minojskiej kultury to w każdym razie wynik dwu wielkich katastrof naturalnych. Była to strata dla ówczesnego świata ogromna. Kreta bowiem to, wg Homera, wyspa urocza (o 90 miastach), gdzie żyją niezliczone ilości mieszkańców. Cywilizacja minojska stała na niebywale wysokim poziomie. Piękne, wielkie pałace, rozbudowane miasta, gdzie na brukowanych ulicach wyrastały wielokondygnacyjne domy z bieżącą wodą i sanitariatami. Ich ściany ozdobiane były freskami. Sami Kreteńczycy żyli przede wszystkim z handlu morskiego. To, co rosło na ich górskich zboczach, czyli oliwki, latarośle winne - sprzedawali, aby w zamian zyskać np. żywność. Co jakby z powyższego wynika, Kreta posiadała wspaniałą flotę morską, dzięki której - jeśli wierzyć greckiej tradycji - dominowali zdecydowanie nad sąsiednimi wyspami i kontynentalną Grecją. Niech tutaj dowodem będzie mit o Tezeuszu, który znalazł się niegdyś wśród młodych Greków, którzy, jako danina, podarowywani byli Minosowi. W każdym razie w tradycji greckiej zachowało się pojęcie talasokratii; czyli panowania na morzu, w odniesieniu do Krety. I oni sami w tej pewności beztrosko żyli, nie obawiając się napadów ze strony wrogich ludów. Ich miasta nie są obwarowane, a ich pałace nie są twierdzami - ta zaskakująca pewność siebie jest bardzo znamienna. Mogli się więc Kreteńczycy spokojnie poruszać po terenach Morza Śródziemnego, pewnie budząc szacunek, ale co ważniejsze - nawiązując kontakty handlowe. A takie nawiązali z pewnością z Egiptem (sprowadzano stamtąd papirus, a wspomniane pismo linearne A wykształciło się pewnie pod wpływem egipskich hieroglifów) - mówią o tym źródła egipskie (Keftiu, Kapthor), a na ścianach światyni w Tebach znajdują się wizerunki kreteńskich kupców. Ich kontakty handlowe sięgały też Mezopotamii: znaleziono w kreteńskich pałacach choćby pieczęcie cylindryczne pochodzące z czasów Hammurabiego. Nieobce więc były im miasta Lewantu - Sydon, Tyr czy Jerycho. Pewnie nawiązywali kontakty z ludami Płw. Apenińskiego, może nawet z mieszkańcami południowego Płw. Iberyjskiego, czy też z kulturą trypolską. Oprócz tych zajęć jakby zawodowych w życiu Kreteńczyków z pewnością doniosłą rolę odgrywała religia. To wciąż bardzo tajemnicza dla nas część ich życia. Oczywiście owe prymitywne wierzenia przypisywały bogom głównie siły przyrody. Co ciekawe, na początku dziejów Krety, zdecydowanie dominującą rolę miał kult bogiń. Znawcy mówią o dwóch typach bogiń: władczyni natury, będącej prototypem Artemidy i Bogini - Matce, później znanej jako Rea, matka Dzeusa. Dopiero z czasem pojawiały się bóstwa rodzaju męskiego. Ma to związek z istnieniem na Krecie matriarchalnych stosunków rodowych - może mieć to związek z nieobecnością mężczyzn, którzy handlowali gdzieś na dalekich wodach morskich i z tym, że rola mężczyzny mogła wzrosnąć dopiero wraz z rozwojem techniki. W każdym razie niektórzy naukowcy mówią o "feministycznym duchu kultury minojskiej", uważając kreteńskich mężczyzn za zniewieściałych. Również kult byka był na Krecie silnie rozwinięty; ma to może związek z tym, że hodowla tych zwierząt była dość ważną częścią gospodarki Krety. Możemy więc uznać, że malowidła, które ukazują np. skok przez byka mają znaczenie religijne. Charakterystyczną rzeczą dla wierzeń kreteńskich są anikoniczne przedstawienia bóstw (np. tzw. labrys, czyli topór, mogł symbolizować Boginię-Matkę). Nie znajdziemy raczej na Krecie pozostałości po świątyniach. Bowiem bóstwa czczono głównie w grotach skalnych, czy w gajach. Do najsławniejszych grot należą: grota Eileithyi, bogini narodzin i dzieci - nieopodal Knossos i grota Psychro, gdzie Amaltea podobno karmiła swym mlekiem małego Dzeusa. Chyba jedynym budynkiem, który spełniał funkcje religijne był pałac, bo w końcu w pałacach mieszkali władcy, którzy również byli kapłanami. W owych pałacach były nawet pomieszczenia, gdzie przechowywano kultowe przedmioty (np. figurki). Do tej pory może Kreta wygląda bardzo sielankowo, jednak nie dajmy się zwieść pozorom. Kulty kreteńskie okryte są mgłą tajemnicy, ale kilka niezbyt przyjemnych rzeczy możemy ujawnić. Choćby to, że w jednym z domów w Knossos znaleziono zgromadzone w jednym miejscu kości małych dzieci, a gdzie indziej to, co czas zostawił z młodzieńca spętanego przez kapłanów, aby zostać złożonym w ofierze (aby ubłagać naturę, bo oto właśnie zbliżało się wielkie trzęsienie ziemi). Korzystając z dzisiejszej wiedzy możemy powiedzieć, że na Krecie wiele rytuałów związanych było z ofiarami z ludzi. Również i obraz ceremonii związanych choćby ze składaniem ofiar daleki musi być od delikatności i subtelności. Tyle, w dużym skrócie, warto o kreteńskich wierzeniach, wiedzieć. Upadek cywilizacji minojskiej datuje się gdzieś na okolice roku 1450 p.n.e. Wtedy to jakieś wielkie trzęsienie ziemi, jakiś potężny wybuch spowodował ogromne straty materialne i ludzkie. Pewnie ogromnie na tym ucierpiała flota. Tak osłabiona Kreta nie potrafiła już postawić czoła coraz śmielej poczynającym sobie ludom z Grecji kontynentalnej, którzy stopniowo ją hellenizowali. Zdobywcami Krety byli mykeńscy Grecy (znajdujemy na Krecie dokumenty z XIV-XII w.p.n.e. wykonane pismem linearnym B), decydujący zaś cios zadali Krecie Dorowie (XII-XI wiek p.n.e.) - owi przybysze z bardziej północnych terenów Płw. Bałkańskiego, którzy wówczas mieli okres swojej "wędrowki" i dotarli też na Kretę. Pogrążyła się ona w ciemnościach trudnego i bolesnego czasu, jaki zapanował nad Morzem Egejskim. Zastanówmy się chwilę jednak nad rzeczą wielce istotną - nad rolą, jaką Kreta odegrała w kształtowaniu świata greckiego. Przebywał ów świat przez stulecia pod wpływem cywilizacji minojskiej, jak wspominałem, np. pismo linearne B wykształciło się z pisma kreteńskiego. A cywilizacja kreteńska z kolei była pod ogromnym wpływem Wschodu. Tak więc - de facto - Kreta "spełniała funkcję ważnego pomostu. Nie ma wątpliwości, że rozwój świata greckiego, poziom stworzonej przez Greków w II tysiącleciu kultury byłby całkiem inny, gdyby nie sąsiedztwo Krety"****.
* Tak podaje choćby Norman Davies za Geraldem Cadoganem, który opublikował swój artykuł "A theory thyat could change history" w "Financial Times" we wrześniu 1989 roku. ** Zygmunt Kubiak "Dzieje Greków i Rzymian" str.31. *** Tutaj zachęcam do przeczytania książki Tadeusza Łoposzki pt. "Największy kataklizm w dziejach ludzkości". **** L. Mrozewicz "Historia powszechna" - seria - "Zrozumieć Dzieje". Dodaj jako preferowany (53) | Zacytuj ten artykuł na swojej stronie | Odsłon: 4149
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.3 Polska adaptacja - JoomlaPL.com Team |
||||||||
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|












